z serii Pasi Kasi „MMŻ”

Sukces podobno ma wielu Ojców 🙂
Tak mówią.
Ja powiem, że nasz głównie posiada matkę, ojców kilku, zresztą ciotki też się przewijały, jak i wujkowie.
(Tutaj korzystając ze wstępu chcę wszystkim bez wyjątku podziękować, że mieli czasem więcej wiary w to wszystko niż My sami)

Kiedy świat zawalił się pewnego dnia, nie sądziłam bym była gotowa kogokolwiek pokochać, zaufać, oddać się.  Świat stał się ciemny, ponury, cichy i bez sensu, bynajmniej jakiegoś większego. Była przy mnie córka, ale to zupełnie inna szuflada uczuć w życiu człowieka, w końcu to miłość macierzyńska. Jej uśmiech, kolejne życiowe kroki dawały mi siłę, by pomimo samotnych wieczorów i braku sensu, stanąć twarzą w twarz z życiem codziennym.

Kolejne dni biegły, ale gdy nadchodził wieczór, chowałam się w pokoju sama i biegiem kładłam się spać. Nie chciałam długo słuchać tej ciszy…. Zamykałam oczy i zasypiałam byle szybciej, byle znów pojawił się kolejny dzień na horyzoncie. Nie miałam pretensji do życia, do nikogo, przyjmowałam kolejne chwile, jako prosty rachunek tego co się wydarzyło, sumę tego co przed w trakcie i po. Żyłam.

Dziękuję, że była przy mnie właśnie ona. Osoba bliska, wyjątkowa, która obserwowała mnie codziennie i kiedy nadszedł według niej właściwy czas zaproponowała bym pomogła losowi i jednak spróbowała poszukać kogoś do kochania. Spróbuj, mówiła, nic zobowiązującego w końcu, a nuż znajdziesz kogoś, kto wart będzie twojej uwagi. Opierałam się, w strachu przed tą właśnie metodą szukania kogoś ważnego, jedynego, specjalnego. Internet kryje bowiem również te złe i niewarte uwagi cechy ludzkie, pełny jest oszustów, świrów i innych dziwaków.

Zaryzykowałam.

I jest.

Jedyny, niepowtarzalny i kochany w całości człowiek, wart Kochania, zaufania
i któremu, bez chwili wahania się oddałam.

MMŻ – Miłość Mojego Życia. Śmieszne…? Zbyt słodkie…? Zbyt oczywiste…?
Właśnie nie. Zupełnie nie. Absolutnie nie.

Kim jest?
Człowiekiem. Mężczyzną. Facetem. Drugą połową, i choć nad jej dopasowaniem trochę musieliśmy popracować, kurde warto było.
Miłością od pierwszego wejrzenia, choć słowo kocham usłyszał znacznie później, Kimś godnym zaufania, obecnie najważniejszą osobą w moim życiu i absolutnie jedynym i wszystkim co teraz mam. (jak wspomniałam wcześniej – dzieci – to inna szuflada uczuć).
Zaufał mnie a ja jemu. Zaryzykował założyć rodzinę z dwóch części z odzysku i stworzyć komórkę i dom dla dwóch półsierot, kobiety po przejściach i mężczyzny z przeszłością. Pomimo swych przywar, wad, zgryzot, gorszych dni, wielu wątpliwości, złości i nerwów, brnął w ten związek licząc na cud. Licząc na to, że córka go pokocha, że syn mnie zaakceptuje i nie rozpadnie się to zbyt szybko zostawiając rozczarowanie, smutek i żal.
A że bywa różnie, kwadratowo i podłużnie, w naszym życiu nie brakuje ani rollercoastera, ani burz, ani cichych dni, ani kłótni, ani różnicy zdań, ani fochów, dąsów i innych odmian tych rzeczy, które chłodzą nasze uczucia. Kiedyś przeczytałam, że miłość jest jak masło, odrobina chłodu utrzymuje ją w trzeźwości. Coś w tym jest i ma zastosowanie również u nas.

Pewnie, że czasem mam ochotę gryźć i kopać, krzyczeć i trzasnąć drzwiami, ale cykl kobiety nie współgra z cyklem faceta, więc co tu się dziwić, że fale często zakłócone i kompletnie nie te same do nadawania. Pewnie czasem i MMŻ ma ochotę zrobić tych kilka rzeczy z pierwszego zdania tego akapitu, ale natychmiast pojawia się pytanie, ale po co? Przecież jest fajnie, burzliwie, wesoło, płaczliwie, słodko, kwaśno, różowo, ale i ciemno. W życiu, podobnie. Zatem fakt porzucenia tego właśnie teraz, cokolwiek zmieni? Tak. Nie będzie przy mnie MMŻ. A to na tą chwilę zwyczajnie a wykonalne postępowanie.

Dlaczego? Bo lubię:
Kiedy wtula się we mnie codziennie wieczorem szepcąc „kocham Cię”,
Kiedy obowiązkowość każe mu wstawać codziennie, o barbarzyńskiej wręcz porze i dreptać do pracy,
Gdy siedzi obok a jego ciepło mnie grzeje,
Kiedy je śniadanie i milczy,
Kiedy trzeba umyje mi okna,
Kiedy proszę poświęci mi uwagę i swój czas,
Kiedy mam okres, solidaryzuje się ze mną i również ma podły nastrój,
Kiedy wyjeżdżamy na urlop wkurza się o byle co,
Kiedy marzy o domku z ogródkiem i o tym jak będzie go dzielnie kosił,
Kiedy projektuje nasz dom i pamięta o miejscu ważnym dla mnie – kuchni 🙂 Kiedy nie przewraca podkoszulek na lewą stronę do prania,
Kiedy marudzi, że chciałby nowe auto,
Kiedy buczy, że nie lubi niedziel,
Kiedy cieszy się z prezentów ode mnie, równocześnie pytając czy nie mam nic lepszego do roboty tylko je kupować i wydawać kasę na niego,
Kiedy czeka na swój sezon i poświęca mu kolejne weekendy,
Kiedy pielęgnuje i dba o auto jak o członka rodziny,
Kiedy spełnia me marzenia,
Kiedy kupi mi prezent,
Kiedy pamięta o moich imieninach,
Kiedy kupuje mi kwiaty,
Kiedy razem ze mną gotuje co niedzielę obiad,
Kiedy wyprowadza co wieczór mojego psa,
Kiedy marzy o grillu w sezonie,
Kiedy opowiada o samochodach,
Kiedy parkuje auto po sklepem,
Kiedy zabiera mnie do Ikea,
Kiedy idzie ze mną na spacer,
Kiedy mi wyrzuca, że go nie całuję i nie przytulam,
Kiedy dokucza córce,
Kiedy jest dumny z sukcesów syna,
Kiedy krzyczy najgłośniej na trybunie podczas zawodów córki,
Kiedy przeżywa rozstania z synem, który jedną nogą w Krakowie.
Tak. Każdego pojedynczego dnia, w każdej minucie i sekundzie.

Nie wszystkim odpowiada, że jesteśmy razem, że się szanujemy, że tworzymy dom i rodzinę, że mimo przeciwnością losu jesteśmy tu i teraz, gdzie my i dzieci są najważniejsze. Nie dopingują, nie pomagają, nie chcą, nie lubią.
Cóż. Uszczęśliwić wszystkich się nie da. To nasze wspólne życie i wszystkim innym nic do tego… jak robimy, kiedy, komu bądź dlaczego. Szkoda tylko, że mimo plusów tego co stworzyliśmy wspólnie, inni widzą same minusy.
Czasem myślę sobie, że przez to, że się pojawiłam i zostałam wybrana, MMŻ jest nieszczęśliwy i w zasadzie byłoby lepiej i właściwiej, jakbym się w ogóle nie pojawiła, a jeśli już musiałam, to nie powinnam zagrzać przy nim miejsca na dłużej a ulotnić się po cichu w przerwie obiadowej. Tak by dotychczasowe życie i ludzie mu bliscy nie odczuli zbytniej różnicy. 

MMŻ jednak stanął naprzeciw wszystkim, bliższym i bliskim i zadeklarował iż mnie nie opuści, nie zostawi, nie oleje i nic innego podobnego.

Kocha…? Tego jestem pewna.

Pewnie, że będą tacy, co powiedzą, że cóż innego można napisać mężowi z okazji 5 rocznicy ślubu, poza kocham, lubię, szanuję….?

Po pierwsze – trzeba to napisać, bo w końcu po to ludzie są ze sobą i budują to co dla nich ważne. W zależności od upodobań budują różne rzeczy we dwójkę, ale kierują się głównie uczuciami, pasjami, namiętnościami, wartościami. Naszą wartością jest miłość, szacunek, dobro, rodzina.
A zatem MMŻ – Kocham Cię, lubię i szanuję.

Po drugie – czy wstydem jest mówić o rzeczach, które ludziom nie powinny być absolutnie obce. Większą wartością obecnie dla ludzi, są rzeczy, które okradają nas z uczuć, intymności i bliskości. Dlatego właśnie głośno powtarzać będę, że bez telewizji i internetu ludzi byli szczęśliwsi.
Naszymi wartościami są bliskość, ciepło, troska.
A zatem MMŻ – dziękuję za to, że jesteś, otaczasz mnie ciepłem i troską.

Po trzecie – na przekór wszelkim przeciwnościom losu, pomimo, że marzenie o domku ogródkiem pewnie się nie spełni, samochód zawsze będzie używany, portfel będzie w połowie pusty, wydatków będzie więcej niż wpływów, a kłopoty nie będą miały końca.
Naszymi wartościami są lojalność, szczerość i dane sobie słowo.
A zatem MMŻ – pamiętaj, że możesz liczyć na moją wierność i uczciwość
i szczerość do bólu.

Po czwarte – wyzwaniem jest wychować nieswoje dziecko jak własne. Trzeba je poznać, rozebrać jak cebulę, przeniknąć, zaufać sobie i obdarzyć zaufaniem, być i trwać mimo wszystko, zapewniać i dotrzymywać słowa. Pozwalać sobie na gniew, ale i na chwilę słabości.
Naszymi wartościami są oddanie, rodzicielstwo ponad wszystko i zasady.
A zatem MMŻ – dziękuję, że stałeś się Tatą i pozwoliłeś mi być Mamą.

Po piąte – Każdego roku planujemy rok następny, obiecujemy poprawę i to, że nigdy więcej się nie pokłócimy, że zawsze będziemy radośni, zadowoleni i wspaniali. Bzdura!! Nie do osiągnięcia. Dlatego marzyć należy zawsze o tym, aby kłótni było jak najmniej, fochy szybko się kończyły, rzucane ostre słowa, stawały się zwyczajnie tępe, a złość przeradzała się w cudowny seks.
Naszymi wartościami jest szacunek, dobro i oddanie.
A zatem MMŻ – wiedz, że jesteś jedyny w swoim rodzaju i pod żadnym pozorem się nie zmieniaj.

I tak mija kolejny rok, dziewiąty w sumie, piąty szalony. W sumie zwyczajny, a jednak jedyny w swoim rodzaju. Pełen szarości życia, ale i cudownie kolorowych uniesień. Nafaszerowany różnicami zdań, ale o wspólnym mianowniku. W obecności nas samych, ale i całkiem fajnych dzieci. Pełen zgryzot, bywa łez, nerwów, zakrapiany śmiechem w głos, radością jedynych oczu i spokojem w oddechu blisko.

Życzę sobie, aby został, aby był, aby nigdy nie zniknął, nie opuścił. Życzę sobie, aby mnie kochał, lubił, szanował, choć nie zawsze mu to ułatwiam. Aby był taki jaki jest obecnie, lepiej niech się nie zmienia bo przywykłam do jego wad. Niech kocha po swojemu, choć nie obrażę się na odrobinkę romantyka. Niech będzie wierny, oddany i zawsze blisko. Niech krzyczy, jeśli musi lub kiedy trzeba, byle nie za głośno i nie za często. Krzyk w końcu pozwala rozładować emocje, ja dlatego w zanadrzu mam zawsze łzy. Niech wie, że jest dla mnie wszystkim co mam i absolutnie jest Tym kimś kogo szukałam.

Miłości Mojego Życia – warto było kyrwa czekać na Ciebie całe moje dotychczasowe życie!!!!

 

 

ps. Kaśka!!! Dziękuję.

9 myśli na “z serii Pasi Kasi „MMŻ”

  1. Az sie poplakalam. Piekne slowa i jakie prawdziwe. Jestem bardzo szczesliwa Kasiu ze po tym wszystkim co przeszlas w swoim zyciu i tak sie odnalazlas i stworzylas kochajaca sie rodzine. Zycze Wam wszystkiego dobrego na kolejne lata.

  2. Tekst ten kojarzy mi się z okresem gimnazjum bądź szkoły podstawowej. Miłość? Okej, ale po co się nią tak zachwycać i pokazywać to wszędzie? Czyżby potrzeba atencji na swoją „miłość”? Chyba tak do końca nie jest wystraczającą, skoro każdy musi o tym wiedzieć.

    1. Witam Panią, podobnie nie każdy musi to czytać. Jeśli nie sprawiła Pani przyjemność wizyta na mojej stronie, ani czytanie moich tekstów, wybór wydaje się prosty.
      Mimo wszystko dziękuję za wizytę.
      PasiKasi

  3. Bardzo się wzruszyłem aczkolwiek ten post jest bardzo nie na miejscu, każdy się może zakochać ale po co się tym tak atencjonowac? Wiele ludzi jest szczęśliwych i nie pokazują tego w taki sposób, mam nadzieję że zmieni pani swoje postępowanie bo to nie zgodne z zasadami kościoła, jeszcze może pani powie że uprawiała pani seks przed ślubem? Żałosne.

    1. Witam Pana, każdy człowiek oczekuje atencji, czy też uwagi. Są też tacy, którzy tym co przeżyją, chcą podzielić się z innymi.
      Dziękuję za wizytę.
      PasiKasi

  4. Strasznie mnie to zażenowało, zachowujesz sie niemalże jak jakaś zauroczona czternastolatka która jest cała w skowronkach, po co się tym afiszować powiedz mi Katarzyno? Również jestem szczesliwy i za przeprosziem nie „sram” moja żona i moimi dziećmi gdzie tylko sie da. Czasami jak czytam te pseudo wpisy to myśle czy zalisz się czy chwalisz

    Jeśli tego nie dodasz to znaczy ze jesteś niedojrzała smarkula i nie doceniasz konstruktywnej krytyki

    Z poważeniem Tadeusz Gil

    1. Witam Pana, pomimo Pana opinii, nie mam kłopotu z krytyką, zresztą bywa ona konstruktywna. Czy akurat w tym przypadku, niech zadecyduje o tym los.
      Jestem osobą szczęśliwą i postanowiłam się tym podzielić z innymi.
      Jeśli nie sprawia Panu przyjemności czytanie tego bloga, nie zapraszam ponownie.
      Mimo wszystko, dziękuję za wizytę.
      PasiKasi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.