z serii (nie) Pasi Kasi „Apa apa Apartaments”

Rodzinne spotkania świąteczne, mają na celu by spędzić czas rodzinnie i w przemiłej atmosferze, a do tego świątecznie. By móc to zrealizować, człowiek szykuje się na to bywa pół roku, zbiera grosz do grosza i marzy o tym aby się spełniło. Już w październiku zaproponowałam mojej szanownej rodzince wyjazd na święta Bożego Narodzenia do mojej mamy do Warszawy. Uśmiech na twarzy MMŻ i okrzyk radości mych latorośli potwierdziły jedynie, że pomysł trafiony w 10.

No to zaczęłam szukać miejsca, gdzie moglibyśmy się zatrzymać, gdyż moja mama mieszka w małym mieszkanku w dzielnicy Bemowo, w którym jej samej jest ciasno, a przy naszej czwórce z psem robi się tłoczno. Postanowiliśmy zatem wynająć apartament, by było przestronnie, luksusowo, a przede wszystkim rodzinnie i świątecznie.

Szukałam, szukałam, szukałam, aż w końcu znalazłam. Stronę oferującą szereg luksusowych apartamentów, w różnych dzielnicach Warszawy, które ze strony internetowej kusiły luksusem większym, bądź mniejszym, różną ilością pokoi, wyszukanymi udogodnieniami. Oglądaj, przebieraj, ale co najważniejsze, wybierz właśnie nas, bo choć cena nie mała, ale w końcu to „Stolyca”, to jedno jest pewne „Będzie Pan zadowolony”.

Uległam głównie zdjęciom:

   

I nie powiecie mi, że zdziwaczałam, ulegając własnie im. Co potwierdza jedynie, że jestem typowo naiwnym klientem.
Ale w sumie, cel firmy został osiągnięty. Zdjęcia, odpowiednio skonstruowany opis plus atrakcyjna cena. Kliknęłam rezerwuj i się zaczęło.

W pierwszych słowach chciałabym wyrazić swoją opinię, ale i ubolewanie iż zachwalany na stronie internetowej „Apartament” nie był absolutnie Luksusowym i miał wiele niedociągnięć.  W tym celu, aby najbardziej dotkliwe z nich opisać, połączę szablonowe opisy ze strony internetowej firmy, z której usług korzystaliśmy z moimi odpowiedziami, które odzwierciedlają odczucia.

P&O Apartments Oxygen to nowoczesny apartamentowiec, znajduje się w doskonałej lokalizacji: przy ul. Wroniej, w sąsiedztwie hotelu Hilton, w pobliżu Muzeum Powstania Warszawskiego oraz Warsaw Trade Tower. W dalszym sąsiedztwie zlokalizowane są prestiżowe budynki o nowoczesnej architekturze, a swoją siedzibę mają tu największe banki oraz firmy.
I tak i nie, Hilton rzeczywiście jest, ale obok Apartamentowca jest również mnóstwo zamkniętych ruder, również naprzeciwko wyjścia z Apartamentowca, które niestety nie zachęcają. Oczywiście, że to nie ich wina, bo w końcu ta dzielnica Warszawy przechodzi formę renowacji, wyburzane są stare budynki, stawiane nowe, ale myślę jednak, że w swej uczciwości należałoby również taką informację zamieścić.

Apartament w pełni wyposażony, salon z aneksem kuchennym i balkonem. W jednej z sypialni duże podwójne łóżko, a w drugiej 2 pojedyncze, z możliwością złączenia. W salonie znajduje się dwuosobowa, rozkładana sofa. 2 łazienki z prysznicem. Duży taras z stolikiem i krzesłami zachęca do wypoczynku na powietrzu.
Apartament nie jest w pełni wyposażony. Przed przyjazdem do Apartamentu dopytywałam o kwestie sześcioosobowej zastawy, zaznaczając, że bardzo nam na tym zależy z uwagi na fakt iż chcemy w nim zorganizować rodzinną Wigilię.
Otrzymałam informację, że: Wyposażenie kuchni jest wystarczające dla 6 osób.
Otóż, sztućcy 6 sztuk, łyżek 6 sztuk, noży 4 sztuki. Jednakowego kompletu 6 szklanek, brak. Zbieranina różnych rodzajów, wielkości, jako przegląd zakupów w Ikea, jak najbardziej, czyli każda z innej parafii. Kieliszki do wina również każdy inny, do wódki 4 sztuki, każdy inny, kubków 5 sztuk. Garnki ledwie trzy, z czego jeden dziurawy. Talerze, zastawa również niekompletna dla 6 osób.

Rozumiem, że trudno upilnować gości, aby nie tłukli, niszczyli, czy nawet kradli, ale przecież w końcu sprzątając, czy przygotowując apartament pod kolejnych chętnych naiwnych, winno się takie rzeczy na bieżąco uzupełnić.

Wyposażenie:  szerokopasmowy dostęp do internetu, telewizja kablowa

Internet – nie działał. Telewizja kablowa – nie działała, jedynie naziemna w bardzo kiepskiej jakości. Dodam, że na wyposażeniu jest również odkurzacz, którego nie da się wyłączyć z przycisku, jedynie poprzez szarpanie kabla z kontaktu.  A żeby tego było mało:  Krzeseł w salonie nie było 6 a pięć, dobrze, że były dwa krzesła na balkonie, można było jedno dostawić na czas kolacji. Woda z kranu w łazience, po lewej stronie od wejścia do mieszkania, ciekła, bo na pewno nie leciała, a do tego zimna. Podczas kąpieli pod prysznicem w tej samej łazience, po jej zakończeniu należało odczekać aby woda spłynęła, bo gdy ktoś chciał opuścić kabinę od razu, na całą łazienkę wypuszczał wodę, która łamała wszelkie prawa fizyki i zamiast do odpływu uciekała w przeciwnym kierunku.

Najbardziej uciążliwym chyba był fakt iż winda zjeżdżająca do poziomu minus dwa na nasz parking nie działała, zatem wszystkie przyniesione bagaże, musieliśmy wnosić dwa piętra na Poziom zero a następnie drugą mniejszą windą wozić na 7 piętro. Winda zaczęła działać dopiero w poniedziałek popołudniu. Kiedy to czas było ruszać do domu.

Pilot otwierający drzwi do garażu winien otwierać bramę w momencie podjazdu do „czytnika” radiowego, a należało wysiadać z auta i dotykać nim czytnika i modlić się aby zareagował na takie szamańskie wezwanie.

W momencie, gdy przed przyjazdem do Apartamentu, zgłosiliśmy się w biurze po odbiór kluczy, otrzymaliśmy instrukcję. Zawarte tam były wszystkie najważniejsze informacje, czyli adres docelowy, numer miejsca parkingowego, numer mieszkania, kod do klatki schodowej, hasło do internetu, który jak już wiemy i tak nie działał oraz numery telefonów kontaktowych.
Jakież ogromne było zdziwienie, że numer miejsca parkingowego, to nie powód by go znaleźć, gdyż dobrze byłoby dodać jeszcze, że znajduje się na właściwym z trzech w sumie poziomów parkingu podziemnego.
Kolejnym zaskoczeniem był fakt, że numer mieszkania jest niczym, bez numeru odpowiedniego klatki, tych było chyba 7, każda swój kod, a skoro masz kod do klatki której numeru nie znasz….. resztę dopowiedzcie sobie sami.
Internet odpuszczę.

Dodam, że po dotarciu na miejsce próbowałam się dodzwonić o biura, chcąc pewne rzeczy zgłosić, ale mój telefon nie został odebrany, nikt również nie zamierzał oddzwonić. Czyli jeśli np. okazałoby się, że po dotarciu na miejsce stwierdzamy brak sprzętów, np. telewizora, to nawet nie jesteśmy w stanie udowodnić, że to nie my go ukradliśmy.

To tyle w kwestii opinii. Rozumiecie sami chyba, że ciężko znaleźć plusy wśród tylu minusów. Szczególnie, że pobyt w Apartamencie Luksusowym, za niemałe pieniądze, winien być naprawdę luksusowy, a nie rzeźbiony na niekompletnych naczyniach, braku krzeseł, czy dziurawych garnkach, czy nie działającej windzie.

Po powrocie otrzymała maila tej treści:

Mamy nadzieję, że mieszkanie spełniło Państwa oczekiwania i pobyt w Warszawie się udał. Było nam bardzo miło móc Państwa u nas gościć i polecamy się na przyszłość.

Więc powiem tak: „Pobyt w Warszawie rzeczywiście był udany, gdyż spędzony z Rodziną i na tym poprzestanę”.

Ponieważ nie lubię być oszukiwaną, a lubię wiedzieć, że płacę, za to co mam obiecane, wysłałam maila podobnej treści jak powyższy post do firmy, umieszczając w liście adresowej wszystkie możliwe maile dostępne na stronie, począwszy od Prezesa, na sekretarce kończąc, dodając na koniec:

„Biorąc pod uwagę powyższe i fakt, że Luksus w moim mniemaniu jest zupełnie inaczej poczytywany, uważam, że Apartament spełnił moje oczekiwania i prawdę zawartą w opisie w 75%. Myślę zatem, że na miejscu będzie wniosek o zwrot kosztu wynajmu właśnie 25%, czyli biorąc pod uwagę wynajem w kwocie 1590 złotych, daje nam kwotę ok. 350 złotych. To połowa kaucji, którą Państwo pobieracie w formie zabezpieczenia się przed zniszczeniami.
My jako Klienci otrzymaliśmy wiele gwarancji i zapewnień, które są dalekie od realiów, zatem myślę, że to uczciwa propozycja. Rozumiem chęć stosowania dobrego marketingu, ale on właśnie może okazać się zgubny, bo nie będzie skutkować poleceniem dalszym, a przeciwnie krytyką. Jako ciekawostkę dodam, że z Warszawy, udaliśmy się do Częstochowy, gdzie zatrzymaliśmy się w hotelu i choć pobyt zdecydowanie tańszy, miałam wszystko to co obiecane w folderze, jeśli chodzi o wyposażenie. Ba, potrafili mnie sympatycznie zaskoczyć.
Licząc na Państwa zrozumienie i głównie profesjonalizm, oczekuję odpowiedzi.”

List wysłany 03.01.2018r., do dzisiaj pozostał bez odpowiedzi.

Bez komentarza.

Dla kontrastu, poniżej zdjęcia, tego co zastaliśmy:
  Dowód na brak telewizji. Zabójcze ciśnienie w kranie 🙂  Stół 🙂 Szał krzeseł 🙂

 Droga ucieczki wody 🙂

No cóż, na dobrą opinię trzeba zapracować, a nie oczekiwać jej jedynie na podstawie udanych zdjęć.

Głównym bohaterem tym razem jest:

http://www.pandoapartments.com.pl/pl/

Nasz „apartament” za to:

http://www.pandoapartments.com.pl/pl/apartamety-oxygen-wronia-warszawa.html

4 myśli na “z serii (nie) Pasi Kasi „Apa apa Apartaments”

  1. Prujesz sie kobieto bez powodu. Rozumiem ze sie nie podobalo, ale dla osob pochodzących z olkusza zdecydowanie wystarczy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.