z serii (nie) Pasi Kasi „G…o w celofanie, czyli jak Bracia się nie postarali”

12 marca, to data urodzin mojego Taty, zatem daty tej raczej nie zapomnę. Od tego roku również z dodatkowo mniej chlubnego powodu, kiedy to nasze kroki los pokierował do Gliwic.

O tej firmie słyszałam wielokrotnie od MMŻ, a były to głównie „echy” i „achy”, że taka profesjonalna, że taka wspaniała, że wykonują takie usługi, że mucha nie siada. Że jak On miałby dużo pieniędzy, to zaprowadziłby tam Zygmunta*, aby zrobili wszystkie możliwe usługi, które głównie skupiają się wokół samochodu. Wiele kobiet pewnie wolałaby usłyszeć, że jak MMŻ będzie miał dużo pieniędzy to zabierze je na zakupy, ale w końcu zrozumienie konika męża to połowa sukcesu udanego związku.
Ja staram się zrozumieć.

Zakup nowszego od poprzedniego auta, spowodowało iż znalazł się powód, aby połączyć miłość do MMŻ, szał na punkcie samochodu, tą właśnie firmę w jedną wizytę, podczas, której mielibyśmy szansę przekonać się, czy hasło reklamowe przyświecające właścicielom:  „Perfekcja. Nie interesuje nas nic innego.”

Jest prawdziwa.

A zatem w szybkim skrócie, ogłosiłam w rodzice ściepę narodową na prezent dla MMŻ, aby przyciemnić szyby w nowszym aucie. Wszyscy zgodnie odpowiedzieli, że oczywiście, bo to w końcu Jego marzenie. I tak trafił do nas Bon Upominkowy, który uprawniał do wykonania usługi w ramach określonej kwoty, właśnie tam.

Pojechalim, zostawilim auto, poszlim zwiedzać „Europę” (o czym piszę w innym poście „Europa otworem stoi”), by po tamtej przygodzie zaliczyć kolejną.

Zawitaliśmy wcześniej niż było to ustalone, ale menadżer powitał nas z uśmiechem, informując, że są już na finiszu i za chwilę będziemy mogli cieszyć się naszym autem w nowej szacie. Czekaliśmy zniecierpliwieni, ciekawi i z góry szczęśliwi z samego faktu możliwości bycia tam i zaliczeniu się do elity klienckiej właśnie tej firmy. To tak jak z cukierkiem w kolorowym celefanie, cieszy sam fakt szeleszczącego papierka, a co w środku…. no cóż czasem nie w smak.

Auto świeżo umyte zajechało na miejsce „wydania” Klientowi i wtedy zaczęły się oględziny MMŻ wraz z menadżerem, który grzecznie tłumaczył, że foliowanych okien nie wolno otwierać minimum przez 7 dni, że pewne ubytki na szybie w związku z użytkowaniem auta nie pozwoliły by folia przylgnęła idealnie do szyby i nagle pada pytanie „Rozumiem, że o uszkodzeniu klapy bagażnika, Państwo wiedzą?”.
MMŻ zgodził się co do uszkodzenia szyby, o której wiedział, ale pytanie o uszkodzoną klapę bagażnika wprawiło go w osłupienie. Przyznam się szczerze, że mnie też, bo przed wyjazdem do Gliwic, otwieraliśmy ją pod blokiem, ale liczyłam na to, że się przesłyszałam.

Próbując zachować spokój, choć wtedy już nie było to łatwe, zaczęliśmy naszą przygodę nr 2 tego dnia.

Pozwolę sobie w tej chwili zacytować dwa maile, które wysłałam do firmy, w sprawie karygodnego zaniedbania i dowodu na absolutny brak profesjonalizmu:

Nikt z nas nie przypuszczał, że finał naszej wizyty będzie aż tak nieprzyjemny. Szczerze przyznam, że radość z wykonanej usługi przyćmił fakt uszkodzenia.
Elektryk po zaczytaniu raportu błędów z komputera, wie, że klapa samochodu nie została zamknięta prawidłowo. Potwierdził natomiast, że umycie samochodu, przy niewłaściwie zamkniętej klapie samochodu, spowodowało zwarcie instalacji elektrycznej, która jest przyczyną wszystkich pozostałych usterek, czyli braku możliwości otwarcia klapy bagażnika i nie gasnące światła w pozycji stop w samochodzie.
Podczas oględzin samochodu przez Państwa, zasugerowano nam ukrycie tej usterki. Ja jednak powiem krótko klapa była sprawna, a oddany przez nas samochód był sprawny. Należy również zauważyć, że podczas oddawania samochodu, mąż nie zaprzeczał gdy otrzymał informację o stanie szyby prawej tylnej, bo jaki miałby interes aby cokolwiek ukrywać. Poza tym w przypadku kiedy posiadalibyśmy wiedzę o uszkodzeniu zamka w klapie tylnej, przekazalibyśmy takową informację przy oddawaniu auta, bo w przeciwnym razie Panowie z Państwa firmy nie otworzyliby jej i nie przyciemnili tylnej szyby.
Dodam na koniec, że akumulator był wyczerpany do zera, co też nie powinno mieć miejsca. W końcu musieliśmy wrócić do domu, ryzykując fakt stanięcia po drodze z brakiem możliwości ruszenia dalej. Na szczęście dla nas, udało się dotrzeć na miejsce.
Przyznam się Pani, że wybór padł na Państwa firmę, gdyż śledziliśmy ją na FB i dała się poznać jako firma dbająca o swoją markę i jakość usług. Mieliśmy jednak pecha. Wydaje mi się jednak, że wdarła się nonszalancja i niedbałość, która doprowadziła do wyczerpania akumulatora do cna i uszkodzenia modułu.

W skrócie. Panowie trzymali otwartą klapę samochodu przez cały dzień, aby przyciemnić szyby. Kiedy zamknęli klapę, nie upewnili się, że jest zamknięta prawidłowo. Nie była, zatem światła w środku palące się non stop, spowodowały wyczerpanie akumulatora. A żeby tego było mało, Panowie, by nas uszczęśliwić umyli autko automatem, przy nie zamkniętej klapie, co spowodowało zalanie i zwarcie instalacji elektrycznej.
Dlatego, gdy na pierwszego maila nie otrzymałam satysfakcjonującej odpowiedzi, posłałam w ślad drugą.

(…) Wszystkie koszty związane z naprawą samochodu dają nam zatem kwotę …………złotych.
Jest to jednak niewspółmierna strata do odczuć, które pozostaną z nami po wizycie w Państwa firmie.
W całej tej sytuacji najgorsze jest to, że Państwa firma nie została wybrana bez powodu. Mąż długo śledzi Państwa stronę na FB, podziwiając efekty Państwa pracy. Od dawna był pod wrażeniem tego czego Państwo dokonujecie, a marzeniem było wykonanie usługi przyciemniania szyb właśnie u Panów.
W nawiązaniu do tego iż opowiadacie się Państwo na stronie internetowej, że głównie zależy Wam na profesjonalnie wykonanej usłudze, nasuwa się zatem jedno pytanie: Komu brakło po drodze profesjonalizmu, aby powtórzyć po drodze tyle niefachowych błędów?”
1. Niedomknięcie klapy bagażnika – co spowodowało wyczerpanie akumulatora do zera i konieczność odpalania na klemy;
2. Umycie auta przy niedomkniętej klapie – co sprawiło zalanie instalacji i jej zwarcie i pociągnęło za sobą wszystkie dalsze kłopoty;
Są to awarie, które nie powinny mieć miejsca w profesjonalnej firmie, gdyż podstawowa wiedza laika, takiego jak ja, pozwala ustalić, iż pobór prądu przez palące się światła w aucie doprowadzi do wyczerpania akumulatora, a umycie auta przy otwartej w tym konkretnym przypadku klapie spowoduje jego zalanie. Nie trzeba być fachowcem, aby wiedzieć takie rzeczy.
Przyznam się Panu również szczerze, że skoro oklejenie okien folią wymaga trzymania drzwi otwartych, co ma wpływ na czerpanie energii, to może warto pomyśleć o końcowym testowaniu zużycia akumulatora przed oddaniem samochodu Klientowi.
Najbardziej jednak nie na miejscu okazały się komentarze pracowników firmy o fakcie ukrycia przed Państwem faktu uszkodzenia klapy bagażnika.
Zastanawiam się jaki miałoby to cel, ale być może podobnie jak Państwu profesjonalizmu, mnie brakuje wyobraźni.
Dla Pana może to prozaiczna sytuacja, gdyż Klient taki jak my, to drobna i niedroga usługa, których pewnie wykonujecie na pęczki, bez większych kłopotów. Dla nas jednak wizyta w tak renomowanej firmie jest formą wyrzeczenia.
Jednak punkt widzenia i postrzegania takich rzeczy wynika głównie od punktu siedzenia.
Proszę jednak mieć na uwadze zasadę obowiązującą w biznesie na całym świecie, że niczym jest 100 zadowolonych Klientów, na tle jednego niezadowolonego i rozczarowanego, który nie dość, że kosztem swym, skorzystał z Państwa drogiej usługi, to musiał do niej zwyczajnie dopłacić.
Pozostawiam temat pod Państwa rozwagę i dalszą dyskusję.

Nie wiedzieć czemu dyskusji dalszej nie było. Firma poprosiła o dane teleadresowe i wypłaciła kwotę naprawy auta. Rekompensata finansowa zatem została dochowana, biznesowa kurtuazja pewnie również. Ale aby było jasne, czasem zwyczajnie nie chodzi o kasę, a o coś więcej i tego więcej tu zwyczajnie zabrakło.

I tak jak w tytule „Niesmak g…..a, zamkniętego w celofanie niestety pozostał”.

Bohaterem tym razem są:

 

Bracia Pietrzak

http://www.braciapietrzak.pl/

* Zygmunt – samochód płci męskiej, nowszy od poprzedniego;

 

6 myśli na “z serii (nie) Pasi Kasi „G…o w celofanie, czyli jak Bracia się nie postarali”

  1. Jest pani wprost bezczelna a pani słownictwo jest conajmniej barbarzyńskie!’ Kobieta nie powinna tak się wyrażać chyba ze pani jest jakaś zacofana wieśniaczka to przepraszam. Jako przedstawicielka płci pięknej jestem wprost odrapana i zażenowana tym co pani reprezentuje.

    (Nie) pozdrawiam Zofia Pyzik

  2. Jest pani wprost bezczelna a pani słownictwo jest conajmniej barbarzyńskie!’ Kobieta nie powinna tak się wyrażać chyba ze pani jest jakaś zacofana wieśniaczka to przepraszam. Jako przedstawicielka płci pięknej jestem wprost odrażający i zażenowana tym co pani reprezentuje.

    (Nie) pozdrawiam Zofia Pyzik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.