z serii Pasi Kasi „Tradycja, nie tylko smaku”

Wszyscy producenci absolutnie wszystkiego, prześcigają się głównie w reklamach swych produktów.
Nie obcym więc są reklamy bożonarodzeniowych promocji, gdy jeszcze dobrze nie zgaśnie ostatni znicz po święcie 1 listopada, bądź kiedy śnieg jeszcze leży, winniśmy już rozpalać grilla.
Są reklamy śmieszne, zabawne, głupie i wręcz beznadziejne a co jest absolutnie ich domeną, nie są prawdomówne. Ale o to tu głównie chodzi. Mają cel i mniej bądź bardziej dążą do jego osiągnięcia.

Dzięki nim wiemy że proszki nie tylko piorą, ale i czarują plamy, pasty do zębów leczą je, bez wizyty u stomatologa, człowiek wracający po 10 latach z kosmosu staje o własnych siłach i idzie po kanapkę, market mediów nie jest dla idiotów, a jedynie dla małp, a męskość ma kształt niebieskich lub białych pastylek… itd itd.

Dzieci uwielbiają oglądać reklamy, gdyż te mają formę krótkometrażówek, zatem idealną właśnie dla najmłodszych widzów. Teksty są chwytliwe, bo krótkie, szybciej zapadają w pamięć niż ostatnia lekcja historii, a jaką są pomocą merytoryczną podczas zakupów w sklepie, wie prawie każda mama. Ależ przecież o to głównie chodzi. Zobacz, zapamiętaj, kup i bądź zadowolony. A najciekawsze jest to, że im głupsza reklama, tym większe prawdopodobieństwo, że ją zapamiętamy.
Cel wydaje się osiągnięty.

Sama również wpadam w oko cyklonu i kupuję rzeczy reklamowane, staram się jednak ślepo w nie nie wierzyć a przynajmniej wyciągnąć swoje wnioski na podstawie ich używania, czy też spróbowania lub zwyczajnie zobaczenia.
Czasem przyznałam, że są dobre, czasem potwierdziłam, że skuteczne, ale i tak wiem, że w 80% kłamliwe i mocno naciągane.

Moje starsze już nieco dzieci, lubią oglądać reklamy i je komentować. Szczególnie Syn wiedzie w tym prym, bo wiedzę ma nieograniczoną i znacznie większą niż ja z MMŻ razem wzięci, więc obala wszelkie podniesione w reklamach mądrości i odkrywamy z czasem, że pozostaje niewielka ich ilość, na których człowiek chętnie zawiesi oko.

Są reklamy, które naprawdę lubię, ale policzyłabym je pewnie na palcach dwóch dłoni. Ale o jednej zamierzam napisać własnie tutaj, gdyż jest niezmienna od lat i co rok bawi mnie tak samo.

Mówię tu o reklamie firmy Roleski.
(ubiegam wszelkie podejrzenia, że coś za to dostałam. Na tą chwilę, produkuję się tu całkowicie za darmo.)

„Republika Roleski w duszy nam gra,
tu demokracja dumnie trwa
na straży obywatelskich praw
jak wolność wyobraźnia smak.

Republika Roleski kraj ze snu
musztarda, keczup, majonez są tu.”

Jak piszą WM „Reklamy przypraw Roleski pokazujące „Królewską Republikę” ocierają się o groteskę i zły smak, więc mogą wprawić wielu odbiorców w konsternację. Z drugiej strony pozwalają marce wyróżnić się w natłoku reklamowym”

Dlaczego zły smak, skoro właśnie on tu główną rolę gra, co w ciekawy sposób pokazują i o nim głównie mówią? Wyczucie smaku głównie widoczne jest w wyszukanych kreacjach poszczególnych przedstawicieli Państewek Republiki. Koloryt tych postaci, ich stylizacji kojarzy się z poszczególnymi grupami smakowymi reprezentowanych produktów, głównie wykorzystywanych do grilla, ale dla wiernej widowni również w ciągu roku.
Uroczym jest to, że co roku mogę ją zobaczyć. Cieszy ona moje oczy, nie dlatego, że co roku jest inna, tylko właśnie TAKA SAMA.
No bo w końcu jeśli coś jest dobre, to nieustająco tak samo!
Nie jest lepsze na święta, czy grilla, czy z powodu świąt wszelakich i okazji, tylko właśnie bez okazji, a tą przeuroczą reklamą jedynie udowadnia, że Republika Smaku nie upadła i ma się całkiem smacznie.

MMŻ, smakosz głównie musztard, które pochłania do kiełbasy na ciepło, zdecydował się, po latach próbowania różnych produktów, zatrzymać się na chwilę w kraju smaków republiki i twierdzi, że jest smacznie.
Smacznie bo smakuje tradycyjnie. Jednym słowem skoro tradycja to nie tylko smak, już z tęsknotą czekam na tradycyjne spotkania własnie z tą reklamą.

Poczytałam komentarze fachowców od reklamy, krytyków, obserwatorów i jestem zdania, że reklama ta, jest tak dziwaczna, że aż urocza, absolutnie nie można przejść obok niej obojętnie, będzie miała tak samo dużo zwolenników jak i przeciwników, będą tacy, którzy dopatrywać się w niej będą elementów rasizmu, erotyki, przeciwieństw i sensu, ale głównie odkryją tak na prawdę markę Roleski na nowo.

Podsumowując zatem:  Reklama osiągnęła swój sukces, bo zwyczajnie się o niej mówi.

PasiKasi – zdecydowanie.

 

5 myśli na “z serii Pasi Kasi „Tradycja, nie tylko smaku”

  1. Cóż za totalne bezguście!!! To najgorsza książka jaką czytałem w moim życiu a ta recenzja to po prostu tania reklama badziewia. Nie pozdrawiam cie kłamczucho i tak nikt nie czyta tego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.