z serii Pasi Kasi „Bajer w żółtym kolorze”

Kiedy spieszysz się gdzieś, a autobus ci nie w smak, nogi nieść nie chcą, a samochodu nie posiadasz, korzystasz z taxi. To nie nowość, nic odkrywczego w zasadzie. Zawsze jednak warto zauważyć coś, co choć oczywiste, bywa równie zaskakujące.
Tak jest z firmą, działającą w naszym małym mieście, która świadczy usługi szybszego przemieszczania się po mieście przy użyciu samochodów. A czas spędzony wraz z nimi, to podróż choć nie za jeden uśmiech, to odpowiednia jakością do rekompensaty.

Kiedyś bycie taksówkarzem i posiadanie taksówki było formą prestiżu. Taksówkarz, nie dość, że posiadał samochód, co już było czymś niespotykanym w tamtych czasach, to do tego jeszcze, mógł tym faktem dzielić się z innymi, a na koniec dostawał za to niezłe pieniądze.
Taksówka nie czekała na klienta, to klient czekał na nią. Pamiętam jak dziś, kiedy wybieraliśmy się gdziekolwiek taksówką, to najpierw należało na nią długo czekać. W większym mieście, w którym przyszło mi przyjść na świat i mieszkać, taksówek w mieście było sumarycznie niewiele, a zatem jeden taksówkarz przy niezłej niedzieli, kilkukrotnie zwiedzał miasto, wożąc od prawego do lewego, a co za tym idzie, czasem na postój, na którym stałam wraz z rodzicami, zanim przyszła nasza kolej, zaglądał kilka razy.
Moja babcia, zawsze wtedy kiedy stałyśmy w kolejce, prosiła, bym używała swych mocy tajemnych i czarowała, tak by taksówki przyjeżdżały szybciej. Potocznie zwało się to modlitwą, a miało to na celu, bym się nie nudziła, stojąc w ogonku do końca kolejki. Kolejki były zmorą tamtych czasów, zatem nic co znane, nie było nam obce.

Pamiętam te samochody, gdzie na tylnej kanapie można było zapaść się w siedzenie objuczone kocem z długim włosiem. Można było poznać ploteczki z miasta płynące, umówmy się, z pierwszej ręki, jeszcze gorące. Na drzwiach ostrzegał napis „nie trzaskać drzwiami”, a w środku zegar nakręcany w momencie wejścia do taksówki przez właściciela, bez korekty, nabijał kolejne złotówki.

Potem przyszedł czas, kiedy panowie taksiarze z jednej rodziny, stali się taksiarzami z kilku rodzin, prześcigającymi się w ofertach zniżek, kartach stałego klienta i szerokim wachlarzu usług na żądanie. Charakterystycznym również było to, że każda rodzina miała swoje barwy wojenne, co tłumaczyło ich ciągłe walki między sobą, a także fakt, że to już nie klient czekał na nich, to oni w długich kolejkach czekali na klienta.
No cóż posiadanie samochodu, nie było już niczym nadzwyczajnym, a i usługi do tanich nie należały niestety.

Co jest charakterystyczne dla rodziny z naszego miasteczka?
Na pewno kolor. Choć może lepiej byłoby ująć, że barwy, gdyż przeplata tam się kolor głównie żółty, a dla barwnego kontrastu ciekawej kratki, czarny.
Na pewno brak długowłosego koca na tylej kanapie. Samochody są czyste, wysprzątane, umyte i zawsze gotowe do drogi. Nieodpartym wrażeniem moim jest, że są całkiem nowe, a może to nie wrażenie…
Na pewno kultura. A wierzcie mi drodzy Państwo, że tej w życiu codziennym zdecydowanie brakuje. Panowie są kulturalni, dyskretni, nie narzucają konieczności rozmowy, ale nie stronią od wymiany zdań, jeśli klient tego oczekuje.
Na pewno kasa. Wartość kursu można ustalić przed jego wykonaniem, co jest formą dla oszczędnych, lub też zaufać maszynie losującej i zapłacić wartość jaka wypadnie. Mimo jednak podjętego ryzyka, drodzy Państwo jest umiarkowanie.
Na pewno otwartość. Panowie chętnie odpowiadają na wezwanie telefoniczne, które wynikają z życia codziennego, ale również chętnie przyjmują kursy wymyślne i bardziej skomplikowane.
Na pewno punktualność. Pojawiają się w zadeklarowanym czasie, bądź w przypadku zamawiania taksówki z wyprzedzeniem na godzinę, z dużym zapasem. Jeśli zdarzy się obsuwa, to tylko z uwagi na opaczność jakąś, która na ich drodze stawia policjantów lub rozprasza korki 🙂
Na pewno uczciwość. Panowie zawsze upewniają się, czy zapłata wyższej kwoty, to wola klienta, czy też jego pomyłka. To ważne bo wiesz, że nie są łasi na to co nie ich, chyba, ze klient zadeklaruje iż wyższa kwota, to jego świadomy wybór i forma rekompensaty.
Ta rodzina rozrasta się stopniowo, ale konsekwentnie. Dbają głównie o zasadę „jak cię widzą, tak cię piszą”. Stąd barwy rodzinne, czystość, jakość i kultura.
To stara szkoła mało znana firmom obecnie świadczącym usługi. Jedyna i słuszna, jeśli chcesz, by firma, stała się ulubioną klientów. Klient bowiem wróci tam, gdzie mu dobrze, a nie tam, gdzie fajnie było tylko przez chwilę.

Czasy się zmieniają. Ludzie też. Taksówki nadal jeżdżą.
Sposób, w jaki można z nich korzystać, ewaluował.
Nadal to usługa, będąca alternatywą dla spaceru, swojego samochodu, czy miejskiej komunikacji.
Myślę jednak, że znaczenie ma tu fakt pewnej misji, którą posiadają i kibicuję, aby byli konsekwentni w tym co robią i rozrastali się w ślad za wymaganiami coraz większej grupy zadowolonych podróżnych.

W podróży bowiem, liczy się fakt komfortu, liczony kilometrami, a to podstawowy bajer żółto czarnej Rodzinki.

A bohaterami są:


taxibajera
32 645 66 66
taxibajera@gmail.com
http://taxibajera.pl/
https://www.facebook.com/taxibajera/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.