z serii Pasi Kasi „Niebo…na ziemi”

Zastanawialiście się kiedykolwiek, jak wygląd Niebo?
Jak je sobie wyobrażaliście?
Czy w ogóle istnieje?

My podczas tegorocznych wakacji znaleźliśmy miejsce, które absolutnie, bez chwili zachowania można nazwać tym mianem.

Znów trafiłam na stronę internetową tego miejsca z przypadku. Wpisałam w wyszukiwarkę hasło „ustronne miejsce nad morzem” i wśród różnych linków trafiłam właśnie na ten, który wzbudził moje zainteresowanie.
Cisowy Zakątek w Sasinie.
Nie będę ukrywać, że po obejrzeniu wszystkiego tego, co można było tam zobaczyć, czyli serii pięknych zdjęć, opisu domków (do których powrócę za chwilę), recenzji i wpisów na blogach innych podróżników, zajrzałam na stronę cennika i zrezygnowałam z dalszego patrzenia.
Nie będę ukrywać, każdy kieruje się przy wyborze miejsca na wakacje swoją zasobnością portfela. Przecież to w końcu normalne, że cena ma znaczenie, bo po co porywać się na coś, na co zwyczajnie nas nie stać.

Po jakimś czasie, podczas śledzenia różnych stron związanych z wakacjami, trafiłam na artykuł przygotowany przez „żółtą kropkę” odnośnie dzikich i mało uczęszczanych plaż nad polskim Bałtykiem.
Osobom, którym znany jest temat wszechobecnego na plażach, „parawaningu” powiem jedynie, że są nad morzem miejsca puste, dzikie i dające szansę na odpoczynek, wśród obecnego jedynie szumu fal.
Kiedy wczytując się w kolejne zdania artykułu szukałam tych miejsc na mapie, połączyłam niepostrzeżenie dwie rzeczy w całość. Okazało się bowiem, że Cisowy Zakątek słynie właśnie z sąsiedztwa jednej z takich dzikich plaż.

I wtedy pokazałam to miejsce MMŻ. Był to dzień, kiedy jak co roku usiedliśmy do poszukiwania sposobu na spędzenie dwutygodniowego urlopu. Taki to właśnie urlop, przypada każdej osobie zatrudnionej na etat, na który czeka się cały rok i marzy się, aby był jedyny taki i wyjątkowy.
Tego też dnia Oboje z MMŻ zamarzyliśmy, aby pojechać tam właśnie, bez względu na względy opisane powyżej.

Cisowy Zakątek, czyt. Niebo…na ziemi.
Przepis na powyższe….?

14 fantastycznych domków zbudowanych na wzór norweski, urządzonych ze smakiem w 14 różnych stylach. Każdy jest absolutnie inny i niepowtarzalny. Każdy urządzony z dbałością o każdy detal i charakter domku. Pomysł, tak na nazwy jak i wystrój jest tak cudownie wyszukanym, że moją najtrudniejszą decyzją okazało się wybranie jednego z wszystkich 14.
Cytat ze strony: „chcieliśmy, żeby były ŁADNE, komfortowe i  takie… INNE 🙂 ” i to pełni oddaje intencje i realizację zamierzonych przez Właścicieli planów.
Każdy domek posiada pełne i komfortowe wyposażenie, potrzebne by spędzić w Niebie… na ziemi, najcudowniejszy czas z rodziną, czy też chwile tylko we dwoje.

Cisza jaka panuje wokół zaskakuje.
Pierwszego ranka, gdy męska część rodziny odsypała podróż i zmęczenie, zasiadłyśmy z córką na tarasie przy stole i mówiłyśmy do siebie szeptem. Wszystko po to, aby nie zburzyć panującej harmonii i by nie spłoszyć ciszy i spokoju panującego wokół.
I dodam, ta cisza nie była związana z porą dnia (było przed 7.00), ta cisza jest związana z tym miejscem.
Aby przybliżyć wam piękno zjawiska zapytam: „Czy słyszeliście kiedykolwiek mieszkając tam gdzie mieszkacie szelest skrzydeł przelatującego ptaka?” „Czy delektując się kawą na tarasie, zajrzała do Was w odwiedziny sarna, skubiąc 2 metry od Was okoliczną roślinność?” „Czy nawoływania czapli, bądź żurawi w oddali, towarzyszyło wam w momencie raczenia się kawałkiem drożdżowego ciasta?”.
To wszystko i jeszcze więcej słychać w tym miejscu. Choć może to właśnie i jeszcze więcej nie słychać…? No bo skąd ta cisza?

Ośrodek dodatkowo ze wszystkich stron otoczony jest lasem, a warto też zwrócić uwagę ciekawskich badaczy przyrody, że mamy tu Rezerwat Cisów, co pewnie nie jest zaskoczeniem, rozpatrując nazwę miejsca. Można zatem cieszyć się zielenią wokół nie tylko leśną, ale i polną, jak również zagłębić się w jej odmętach na spacerach, czy porannych przebieżkach z psem. Twórcy tego miejsca oczywiście zadbali o to, aby wkomponować się w piękno przyrody, zachowując harmonię w rozmieszczeniu domków z miejscową roślinnością. Daje to zatem efekt domków osadzonych w wespół w zespół z przyrodą, a nie pustynną otoczką.
Dla potwierdzenia kilka faktów przyrodniczych: „Rezerwat przyrody “Choczewskie Cisy” ustanowiony w 1961 r., położony w obrębie błot przymorskich w zachodniej części Pobrzeża Kaszubskiego w gminie obejmuje fragment zatorfionego obniżenia na styku z pagórkiem wydmowym. Przedmiotem ochrony jest stanowisko naturalnie odnawiającego się cisa (Taxus baccata) w wielogatunkowym lesie mieszanym na jedynym tak obfitym stanowisku w województwie pomorskim.” ( “Tekst zaczerpnięto z folderu opracowanego na zlecenie Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody w Gdańsku” )

I ostatni element – plaża. Irena Santor śpiewała już dawno o tym, że „już nie ma dzikich plaż, na których zbierała bursztyny” i zastanawiam się dlaczego? Ta plaża, to dowód, że takie zjawisko na prawdę istnieje. Wiem, że trudno w to uwierzyć, mnie też nie przyszło to łatwo. Gdy jednak czmychniemy na chwilę do Stilo, opuszczając z bólem serca Niebo…na ziemi, zapodamy sobie w gratisie 20 minutowy spacer lasem, pachnącym żywicą, gdzie czas zwyczajnie się na chwilę zatrzymał, to nagrodą będzie taki widok:

Dodam, dla uściślenia, że zdjęcia wykonane zostały w szczytowym momencie dnia, a nie o 4.00 rano, a ze zdjęcia nie zostały usunięte komputerowo parawany. To są autentyczne zdjęcia, choć mnie również trudno było w to uwierzyć, gdy dotarłam tam po raz pierwszy. Jeśli już zdarzył się dzień, kiedy pogoda sprzyjała opalaniu, to osoby przychodzące zaczerpnąć kąpieli słonecznej rozsiani byli po plaży i zdali się być tylko ruchomymi kropkami, bo bynajmniej nie uciążliwymi sąsiadami na tym samym metrze kwadratowym piasku.

I kiedy te 4 cudowności połączysz ze sobą, w towarzystwie najbliższych Ci osób, dodasz do tego odrobinę najcudowniejszego piasku, delikatnego jak mąka, sypniesz małą garstkę muszelek, dorzucisz kilka kolorowych kamyków, zamieszasz bryzą morską o słonym zapachu, z dodatkiem rześkiego zapachu lasu, to powstanie…
NIEBO… na ziemi.
Bo czy trzeba czegoś więcej człowiekowi do szczęścia? Temu który szuka oddechu od gwaru i hałasu, zdecydowanego odciąć się od wszędobylskiego wifi, liczącemu na to, że zasięg komórkowy, będzie wiecznie zbyt słaby, by telefon mógł, bądź chciał zadzwonić? Czy można chcieć czegoś więcej, poza magią tego miejsca, jego ciszą i cudownością?
Czy warto marzyć o czymś bardziej, niż pisaniu bloga w pięknych okolicznościach przyrody, w towarzystwie szepczącej córki? Bo czy może być coś równie pięknego jak kawa wypita codziennie na tarasie w towarzystwie ukochanego u boku?
Uwierzcie, że nie, bo TO miejsce stworzyli Ludzie pełni pasji, przesiąknięci cudownością tego miejsca, wrażliwi na otaczające piękno i otwarci na rzeczy z punktu widzenia mnie laika, niemożliwe.

Być może są tu osoby, wolące miejsca nad morzem pełne gwaru, hałasu, zapachu spalonych po całym dniu kiełbasek z sąsiedniego grilla.
Może wolą zamiast tej ciszy, słuchać hitu wakacyjnego z sąsiedniej knajpki po 20 razy na dzień.
Może bardziej pasuje im gwar ulicy, krzyk rodziców, płacz dzieci i plaża, na której nie można postawić luźno stopy.
Być może tak, dlatego, tak zwyczajnie po ludzku szanuję ich wybór.
Proszę jednak pamiętać, że tutaj tego nie znajdą, dlatego być może nie warto, aby tu w ogóle zaglądali.

Magda i Janusz bowiem, tworząc to miejsce, dają dowód, że własne marzenia należy spełniać, a przede wszystkim dążyć do tego, aby nie tylko im, ale i ludziom równie wrażliwym pokazać, że Niebo…na ziemi, na prawdę istnieje.

Cisowy Zakątek
https://www.cisowyzakatek.pl/
TEL: +48 530-310-610
E-MAILcisowyzakateksasino@gmail.com



2 myśli na “z serii Pasi Kasi „Niebo…na ziemi”

Skomentuj Justin Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.