z serii Pasi Kasi „Cztery sposoby na fajne wakacje”

Z serii wakacyjnych podróży, dzisiaj chciałabym Wam pokazać miejsce, gdzie zawitaliśmy dokładnie dwa lata temu.
Na miejsce to (jak zwykle w mych poszukiwaniach miejsca na wakacje) trafiłam przypadkiem na niebieskich stronach Pana „F”.
Miejsce zwróciło moją uwagę, gdyż nie jest pospolite.
Bo niby domki nad morzem, niby w miejscowości nadmorskiej, a jednak ich niespotykana forma nawiązująca do specyficznej formy budowania zwana konstrukcją szachulcową wykorzystywaną w okresie pruskim, sprawia, że są bardzo urokliwe. Forma budowania, która do uzyskania efektu kiedyś, wykorzystywała czerwone cegły, tutaj białe ściany, dająca jednak efekt zaskakujący.
Kolejną fajną zasługą domków jest ich przestronność, jasność, funkcjonalność i wielosezonowość. Odwiedzić je można zatem nie tylko w wakacje, ale i poza sezonem co zdecydowanie polecam.

Domki usytuowane są z dala od ścisłego centrum Sarbinowa, ale jednak w otoczeniu innych osiedli pełnych różnorakich form mieszkalnych, nie tylko pojedynczych, ale wręcz całych osiedli, co sprawia, że ludzi wokół jest sporo. Można jednak spróbować uniknąć wszystkich towarzyszących, nie zawsze miłych dźwięków, wydawanych przez bawiące się rodziny, głównie z dziećmi, uciekając na plażę. Z ośrodka bowiem, jest krótka acz przyjemna trasa laskiem nad samo morze, na plażę zdecydowanie bardziej ustronną niż tą w ścisłym centrum miasteczka.
Wizyty na tej drugiej, nie polecam osobom, podobnie jak My, szukającym jednak odpoczynku w pięknych okolicznościach przyrody.

Zdecydowanym plusem, samego ośrodka, jest fakt iż domki tam rozstawione są w odległościach sprzyjających zachowaniu dyskrecji i komfortu osób tam mieszkających. Do tego należy zwrócić uwagę, że osoby tam przyjeżdżające, to wyselekcjonowani przybysze, szukający komfortu i właśnie spokoju, co tu zdecydowanie znajdą, a dźwięki unoszące się z okolicznych ośrodków zawsze można uznać za niebyłe.
Na terenie małego ośrodka jest zamykany parking, gdzie można zostawić samochód, który jest zdecydowanie bezpieczny (to w gruncie rzeczy najważniejszy atut dla MMŻ), do tego mamy tu boisko do siatkówki oraz plac zabaw dla dzieci. Otoczenie ośrodka jest urządzone ze smakiem, wyczuciem gustu, a do tego świetnie utrzymane i zadbane.

Dobrze też czuliśmy się w towarzystwie blisko mieszkającego właściciela ośrodka, który był dostępny dla gości w każdej chwili, chętny by pomóc, naprawić zamek w drzwiach, czy też ciekawy, czy jesteśmy w pełni zadowoleni z pobytu, zaglądając w tym celu z wizytą.

Dla lubiących ekstremalne wrażenia i kochających wyroby chińskiego rękodzieła, trasa do centrum wiedzie pobliską, zbyt wąską formą chodnika, która za 15 minut wprowadza nas w wariactwo straganów, knajpek, kawiarni i wszystkich typowych atrakcji, dla typowego miasteczka nad morzem, które tak kolorowe, pstrokate i hałaśliwe jest tylko w tym czasie. Zatem, jeśli ktoś dobrze się czuje w tłumie, hałasie i pstrokatym otoczeniu, zdecydowanie mile widziany jest latem, zaś ten, który chciałby odpocząć w ciszy i spokoju, ale móc korzystać ze stałych atrakcji tego miejsca, wybierze okres posezonowy.
Z uwagi na to, że ośrodek, poza ofertą noclegową, nie ma opcji dożywiania, w postaci np. stołówki itp, mamy dwa sposoby, by temu zaradzić:
Gotowanie – w pełni wyposażonej, przestronnej kuchni, zaopatrując się we wszystko co potrzebne w okolicznych sklepikach;
Jedzenie w centrum miasteczka – i tu, jest w czym wybierać i smakować, bo każdy amator czy to pizzy, czy też kebaba nie będzie głodny, ale i amator nadmiernie wyszukanego specjału rybnego też coś tu znajdzie.
Z uwagi na to, że my rybne amatorki, MMŻ bardziej mięsny, a syn, to chodzący Pizza Man, chadzaliśmy do knajpki nad samym morzem, która podaje wszystkie właśnie te specjały w jednym miejscu.

Niedaleko Sarbinowa, są Chłopy, gdzie kutry rybackie zacumowane w porcie zachęcają swymi kolorami, by zajrzeć do przystani i zakupić wędzone ryby. Wybór jest ogromny, a ryby na prawdę smaczne, a do tego smakują tak jak prosto z morza, a nie ze sklepu wzięte. Nawet Pizza Man skusił się by je spróbować, a ja żałowałam, że kupiłam jedynie na smak, a nie po to by się najeść do syta.

Samo Sarbinowo, to niewielka miejscowość, ale położona nieopodal kurortów Mielno i Ustronie Morskie zapewnia wiele atrakcji w pobliżu. Teraźniejsze Sarbinowo leży blisko brzegu morza, jednak nie od zawsze tak było. Dawniej, wczasowisko leżało około 1,5 km od brzegu, lecz morze podmywało brzeg i żeby chronić Sarbinowo na początku XX wieku zbudowano mur długi na kilometr.
Nad miastem góruje przepiękny neogotycki, dziewiętnastowieczny kościół ze strzelistą wieżą, posiadający piękne witraże. Warto go zobaczyć i na chwilę w ciszy się zatrzymać, szczególnie, że położony jest w samym centrum szaleństwa.

Dla nas również ważnym aspektem, przy wyborze miejsca na wakacje jest możliwość zabrania ze sobą psa. Coraz więcej miejsc jest otwartych na właścicieli czworonożnych stworzeń, pozwalają zaglądać w swe progi, określając pewne zasady, ale przecież to o to chodzi, by tak my, właściciele psa, ale i Ci, co go nie mają, czuli się tak samo komfortowo.

Reasumując wszystko co zostało powiedziane na wstępie, ukraszone po drodze i uwieńczone końcem, zdecydowanie polecam ten ośrodek, który choć nazywany ośrodkiem, ogranicza się do jedynych czterech form mieszkalnych, ale jakże uroczych. Jeśli dorzucimy do tego oddalenie od centrum, krótką drogę nad ustronną plażę i sympatyczne miasteczko, odsiewając jak ziarno od plew, krzyki sąsiadów i zbyt pstrokate i głośne centrum, to jest na prawdę idealnie.

Zawsze też, chcąc w pełni poczuć urok tego miejsca, możemy zajrzeć tutaj w każdej porze roku, do czego zachęca cyfra w nazwie, wskazująca nie tylko ilość samych domków, ale i pór właśnie.

Bohaterem jest:

4Domki
ul. Bałtycka 2
76-034 Sarbinowo
tel.: +48 604 098 897
e-mail.: info@4domki.com


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.