z serii Pasi Kasi „Włochy na talerzu”

„LA PICCOLA ITALIA”, czyli Małe Włochy, to nazwa absolutnie magicznego miejsca w miejscowości Ciekocino, gdzie można, tak zwyczajnie po prostu spróbować prawdziwych Włoch na talerzu.
Knajpka schowana w głębi lasku, przy drodze dojazdowej do Sasino, w pierwszej chwili nie robi ogromnego wrażenia, ale ilość zaparkowanych samochodów na parkingu tuż obok, niech mówią same za siebie.
To niezwykłe miejsce, bo sezonowe, w pełni włoskie, a serce na talerzu podaje tam sam Neapolitańczyk.
Ma jednak jedną małą wadę,a mianowicie otwarta jest jedynie od maja do września, zatem tylko latem, można raczyć się smakami, ale to powiedzmy nie jest elementem decydującym by tam trafić i zostać.

Kamienny budynek sprawia, że w środku pomimo upału panuje przyjemny chłód. Stałe niezmienne menu, można odczytać na dużej tablicy na pierwszej sali, gdzie dominuje znana z Włoch pizza. Są jednak smakołyki inne, jak spaghetti, czy Tiramisu, zatem jednak cały czas po włosku.
Ważnym bowiem elementem w tej knajpce jest to, że utrzymany jest tu jeden rodzaj menu pochodzący z kraju, do którego nawiązuje. To miła odmiana, dla knajpek wiodących prym w Polsce, gdzie będąc w pizzerii zjesz kotleta schabowego, przy kebabie będziesz miał do wyboru sałatki, a w barze sushi uświadczysz zapiekankę. W sumie szkoda, że brakuje nam wielokrotnie zwyczajnej konsekwencji smakowo – daniowej. Ale cóż poradzić.

Tutaj, kiedy już zdecydujemy się na Włochy, na talerzu, czy to w szklance, bądź pucharku, nie wspomnę o filiżance, to kolejną złą wiadomością jest fakt, że na dania, desery, i inne, trzeba jednak poczekać. A jak ogólnie wiadomo, kiedy czekasz, wiesz, że coś robione jest na świeżo i specjalnie dla Ciebie. I to jest atut. I jak ogromnym zaskoczeniem jest fakt, że gdy przechodzisz do drugiej sali, za blatem przy gorącym piecu opalanym drewnem, siedzi skromny i małomówny właściciel, który zgodnie z dostarczonym zamówieniem zaczyna właśnie dla Ciebie, ze świeżo przygotowanego ciasta i składników przygotować pizzę. Nie muszę mówić, że to widowisko dostarcza efektu wizualnego, które dodatkowo podsyca apetyt i drażni kubki smakowe. Dlatego kiedy pizza wjeżdża na stół, ślinka leci sama, człowiek mlaszcze na sam widok i potrzeba ogromnie dużo silnej woli, by nie poparzyć pyska, chcąc spróbować już właśnie.
I choć pozostałe dania przygotowywane są w kuchni, to wierzcie mi, że pomimo braku efektu wizualnego, niczym nie odstają smakowo od pizzy.

My obok dań ciepłych, głównych, postanowiliśmy spróbować słodkości w postaci deseru tiramisu. Nasze latorośle, zgodnie przyznały, młócąc pychotkę na słodko, że tak dobrego deseru w stylu Włoch dawno nie jedli.
Pyszna jest też oryginalna lemoniada w puszkach do picia, która swym smakiem, słodkością bądź goryczką przebija napoje w stylu typowym, czyli colę, czy też sprite.

W lokalu, dla zaznaczenia faktu, że Neapolitańczyk wpada do Polski z wizytą i przemyca włoskie smaki, oddaje w swej knajpce miejsce regionalnym polskim smakołykom, które zamknięte w słoiczkach, buteleczkach, zachęcają dla odmiany do spróbowania grzybków z pobliskich lasów, czy też konfitur, co na koniec można popić regionalnym piwem z Browaru Gościszewo ( http://www.browargosciszewo.pl/ ).

Można również zaobserwować, że osoby przyjeżdżające tu kolejny raz, wchodzą jak do siebie, witani są radośnie, przez właściciela, wymieniają serdeczności po włosku, czy też polsku (tu lekko złamanym dialektem), zamawiają pizzę na na wynos i znikają po chwili zostawiając jedynie miłe wspomnienie i zapach kolejnych upieczonym placków obfitości.

Ważna informacja dla posiadaczy psów, lokal chętnie pozwala na zjedzenie posiłku w ich towarzystwie, nie narzucając miejsca z boku sali, tłumacząc, to wygodą innych gości. Dla wszystkich osób tam pracujących, włącznie z właścicielem, ważnym jest to, że przychodzisz i wracasz, a czy przyjdziesz sam, z rodziną, czy z czworonożnym członkiem twojej rodziny, przyjmą Cię ciepło i serdecznie.
Koniecznie też trzeba zaznaczyć iż obsługa, głównie męska, bo ta właśnie nas obsługiwała, jest sympatyczna, otwarta, chętna by pomóc wybrać smak najbardziej odpowiedni, rozmowna, ale w sposób nie narzucający się klientowi. Nie pytają, czy smaczne, bo wiedzą, że tak. I choć widać, że nie są to osoby w tym kierunku kształcone, czy też odpowiednio szkolone, widać, że są oddani temu co robią, co świadczy o ich pracowitości.

Dla tych wszystkich wymienionych powyżej szczególików i dla każdego z osobna, tego, który akurat Wam spasuje najbardziej, gorąco jak te Włochy, polecam Wam to miejsce, jako obowiązkowe na mapie głodomora.
Myślę, że głównie należy docenić mono samego włoskiego menu, nie posiadającego niczego w sobie, co nie włoskie. Potem dorzucić do tego warto oprawę artystyczną i popatrzeć, jak robią to Neapolitańczycy. Przy końcu doceńmy sympatyczną obsługę i nie jedynie pochwałą słowną, a na koniec obiecajmy sobie, że wrócimy, bo sami już wtedy będziemy wiedzieć, że warto.

I tak to Neapolitańczyk, w Polskim pięknym kraju, odnalazł kuchnię, gdzie Polakom serwuje Włochy na talerzu.

Bohaterem jest:

La Piccola Italia
Ciekocino 23
Choczewo
tel. 886 542 386
https://www.facebook.com/La-Piccola-Italia-253008621563511/
mail: lapiccolaitaliawb@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.