z serii Pasi Kasi „Lubię rozmawiać…”

Fajną częścią zawodu, który wykonuję, lepiej lub gorzej codziennie, jest fakt  poznawania co i rusz nowych ludzi. Ich samych i ich historii.

Rozmowy kwalifikacyjne.

Rozmowy kwalifikacyjne, będące formą spotkań nietowarzyskich, pozwalają spędzać czas z ludźmi. Umożliwiają poznawać, przekonywać się, dociekać, a wszystko to, albo przynajmniej w większości, po to, aby wybrać najlepszego kandydata do pracy w firmie, w której w danej chwili pracuję.

Rozmowy potrafią być wyzwaniem ilościowym, jakościowym, ale głównie polegają na zaskoczeniu przeciwnika, czyli kandydata, albo rekrutera.

Dziś na przykład podczas rozmów poznałam lekko zadufanego, aczkolwiek posiadającego ogromne doświadczenie i wiedzę młodego człowieka. Urodzonego pana prezesa tak pod względem charakteru, jak i wyglądu zewnętrznego.
Kolejne spotkanie okraszone było towarzystwem doświadczonej kobitki, doświadczonej głównie przez życie.
Na koniec zaś, dodatkiem zwieńczającym dzieło, była rozmowa z mało doświadczoną, młodą ryzykantką.
Każdy inny, z każdym trzeba inaczej.

Z jednym rozmówcą pogadanka się klei, choć po chwili lekko nudzi.
Z następnym bywa zaskakująca, poruszająca, jakże podobna do naszej historii z życia wziętej.
Ostatnia zaś pełna zwrotów akcji, pędząca, nieposkładana i z końcówką mocno ryzykownego pikowania w dół.

Nie krytykuję, spostrzegam, staram się być on line, staram się być na bieżąco, nie gubić wątku i przede wszystkim nadążyć za rozmówcą. Staram się dyktować rytm i warunki rozmowy, ale najbardziej muszę uważać, aby nie dać się wyprzedzić czy zaskoczyć.

Bywa różnie, wiadomo, gdyż zdarza się, że trafia się człowiek, który obezwładnia. Nie urodą, bynajmniej, a poczuciem humoru, inteligencją, błyskotliwością, czy zwyczajnie wiedzą na temat stanowiska.
Staram się dużo uczyć, bo takie rozmowy bywają pouczające. Można wiele dowiedzieć się nie tylko o rozmówcy, ale i o tym, jak nie należy zachowywać się podczas rozmowy, bo może być to źle odebrane.
Bo skoro mnie coś zwyczajnie nie leży w zachowaniu kandydata, nie jest wykluczone, że będzie wkurzać też kogoś, u kogo ja zawitam na rozmowie jako kandydat.

To wbrew pozorom kopalnia wiedzy, jak najlepiej wypaść na rozmowie, jak zaskoczyć, jak zabłysnąć.. Kopalnia wiedzy i pomysłów. Inwencji twórczych.

To również forma spowiedzi, psychoterapii, poszukiwania zrozumienia dla siebie, swych wyborów, kłopotów, decyzji po drodze. Bo skoro kandydat przychodzi i musi powiedzieć dlaczego chce zmienić pracę, po co, za ile,
otwarcie powoduje konieczność szczerości lub kłamstwa.
To zależy jak Kandydat traktuje rozmowę o pracę i ile ma w tym doświadczenia. Bo jeśli zna dobrze zasady rozmów kwalifikacyjnych, to jest w stanie sprawić cuda i cudowne wrażenie, przeplatane podziwem ale i wzruszeniem. Chwyta za serce i zaprząta głowę rozmówcy. Wrażenie jest tak ogromne, że jeszcze długą chwilę po wyjściu kandydata, zastanawiam się i próbuję właściwie zinterpretować jego wypowiedzi i jego jako człowieka.

Bywa też tak, że wrażenie jest żadne i pozostaję z niczym.

W swej karierze kadrowca, ale i rekrutera, mam kilka swoich osobistych sukcesów i lubię się nimi chwalić. Nie tylko dlatego, że sporo się nauczyłam, ale również dlatego, że idzie mi to coraz lepiej, a perełek na mej nitce kariery coraz więcej i coraz więcej przybywa. Takie perełki, czyli ludzie pracują teraz ze mną i to należy do nieopisanej wprost dumy i zadowolenia.
Zadowolenia z faktu, że potrafię rozmawiać i podczas rozmowy kwalifikacyjnej poznać na tyle dobrze człowieka, by wskazać go jako dobrego kandydata do pracy w firmie, bądź jako wielkiego przegranego.

Jutro znów rozmowy, na inne stanowiska, jedne wymagające bardziej, drugie mniej, ale każdy kandydat to osobna historia, którą ja lubię poznawać. Czasem poprzez przeważające milczenie, a czasem przez gadulstwo.
Czasem to zwyczajnie młody chłopak, który szuka pracy, by się zaczepić, i by mama dała mu w końcu święty spokój. Innym razem ktoś szuka pracy, bo w planach ślub, w kolejnym zaś czeka na dziecko, które w drodze, a w następnym właśnie się rozwiódł i ma wysokie alimenty, a ostatni ponownie się zakochał, ma szansę na nowe lepsze życie, a ta praca jest formą uzupełnienia tych wszystkich planów.

No bo taka rozmowa kwalifikacyjna bywa wstępem do zmian w życiu,
do impulsu, aby podjąć najważniejszą decyzję w życiu, by koniecznie coś zmienić, by więcej zarabiać, by mieć bliżej do domu, by móc się realizować, rozwijać, poznać coś nowego, by dostać pracę, lepszą pracę.
Decyzje, powody, sposoby.
Rozmowy.

Ważnym jest, by to co robisz w życiu zawodowym, robić z pasją, a tą w moim przypadku jest rozmowa, od której wszystko się zaczyna…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.