z serii Pasi Kasi „urodzinki, urodzinki”

… dla chłopczyka i dziewczynki. Urodzinki, urodzinki, urodzinki fajna rzecz :)”

Dziś podwójnie, a nawet szesnastokrotnie 🙂

Dziś nasz Syn kończy 16 lat 😀
Ja, za ostatnie 8 ogromnie mu dziękuję.
Nauczył mnie bowiem jak kochać dziecko, w miejsce kogoś, kogo zabrakło.
Nauczył mnie, że życie z Synem bywa wyzwaniem zupełnie innym niż życie
z Córką, ale absolutnie nie gorszym.
Uczy mnie codziennie tego jak się ogromnie zmienił, przez te 8 lat z 16 🙂 Jak długa drogę przeszedł sam, bądź w naszym towarzystwie.
(No i umówmy się kilka swoich osobistych sukcesów odniosłam w Jego wychowaniu).

Bardzo się zmieniał, ewaluował, dążył, wątpił, zdobywał, piął się i spadał, biegł przez życie i potykał się o drobne nieszczęścia, przeżywał wielkie zauroczenia
i drobne rozstania. Żył.
Przekonywał nas na każdym roku, że jest Jedyny w swoim rodzaju, potrafi zaskoczyć jak nikt inny, jest nieprzewidywalny, bywa ciepły ale i ofochany, zdarza mu się zaskoczyć tym, że tak wiele już umie i wie, a czasem ręce nam opadają na tak ogromne braki.
Ja jednak porównuję głowę dzieci, do której wkłada się pewne prawdy do sita, w którym zawsze mimo wszystko coś zostaje.

Potrafi jednak bardzo wiele, a czasem tego nie robi zwyczajnie
z młodzieżowego lenistwa, przekonując nas, że gimbus, to stan umysłu.
Miota się czasem i zastanawia, co powinien robić w życiu, a czego raczej nie, a ja wiem, że pewnie jeszcze przez kilka lat nie dowiemy się jak i gdzie skończy.
Ja mam swoje, on oczywiście swoje zdanie i wyobrażenie i ciekawa jestem co wyjdzie.

Bywa, że zgrzyta między nami, nawet bardzo.
Bywa, że jakoś nie możemy nawiązać porozumienia, a bywa, że otwieramy się przed sobą bardziej niż moglibyśmy podejrzewać.
Staramy się być szczerzy wobec siebie, a to wielki sukces.
Dyskretne spojrzenie, porozumiewawczy wzrok, mrugnięcie okiem czy zły look i doskonale wiemy o co chodzi, co jest na rzeczy i jaki w zasadzie mamy nastrój.

Mój Syn (MS) jest fantastycznym 16-latkiem i cieszę się ogromnie oraz dziękuję losowi, że własnie Jego dostałam w tym moim życiowym pakiecie.
Wiem, że czasem jestem beznadziejna, czasem mi kompletnie nie wychodzi bycie „mamą”, ale uwierzcie, że ogromnie się staram. Mam również nadzieję, że MS to jednak dostrzega, a przede wszystkim mimo wszystko docenia.

Synu, wszystkiego naj!! Z całego mojego kulawego serducha, z całej siły, z całej mojej czasem nieudolności, ale i wiary, że i tak dużo pracy jeszcze przed nami, a tylko wytrwali dojdą do perfekcji.
Z wszystkich tych miejsc i z każdego z osobna, życzę Ci na prawdę wszystkiego najlepszego. Sto lat. Wierzę, że dokonasz w życiu czegoś wielkiego i na prawdę ważnego. A szczęście, radość niech Ci towarzyszą.
Bądź szczęśliwy nie tylko od święta i spraw by Twoje życie było wyjątkowe.

A któż nie powinien najbardziej wierzyć w Ciebie MS, jak nie….

Mama

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.